Religia – kawałek prawdy

Nowy rok zaczynamy z kolejnym video-felietonem pana Listkiewicza. Tym razem przedstawi on swoje poglądy na temat religii jako narzędzia, które zbyt często używane jest do niereligijnych celów… Ponadto dywaguje nad relacją między umysłem a świadomością, która nierzadko jest zaburzona.

Czy kiedykolwiek odnieśliście podobne wrażenie?


Transkrypcja:

Kościół katolicki twierdzi, że głosi prawdy uniwersalne. Inne religie mówią dokładnie do samo. Z drugiej strony wiadomo, że wszystkie religie powstały na podstawie tej samej prawdy. Kto ma rację?

Pewnego razu Diabeł z Aniołem przechadzali się po Ziemi. W pewnym momencie zauważyli, że jakiś człowiek schylił się, coś podniósł i szybko schował do kieszeni rozglądając się bojaźliwie dookoła. „Co on znalazł?” – zapytał Anioł. „Och, kawałek prawdy” – odrzekł niefrasobliwie Diabeł. „I ty nie reagujesz?” – zdziwił się Anioł. „Na razie nie.” – powiedział Diabeł. – „Poczekam, aż z tego zrobi religię.”. Dokładnie to samo stało się dwa tysiące lat temu: paru ignorantów złapało uniwersalną prawdę głoszoną przez Jezusa i zrobiło z niej religię, przedstawiając ludziom swoją własną, skrzywioną wersję prawdy. Od tamtej pory Szatan ma wspaniały ubaw. Mistycyzm obrazowo mówi, że Bóg zaszczepił w duszy swoje własne atrybuty, czyli miłość, prawdę i mądrość. Tak długo, jak dusza przebywa w niższych formach, te atrybuty są uśpione. Dopiero gdy osiągnie formę ludzką, posiada możliwość, aby z nich korzystać. Jednakże, większość z nas niewiele różni się od niższych form, bo chociaż boskie atrybuty są już przebudzone robimy wszystko, by je jak najgłębiej ukryć. Inaczej mówiąc: prawda jest w nas, ale jest szczelnie pokryta stertą śmieci materialnej egzystencji i nie mamy pojęcia o jej istnieniu.

Jeśli prawda jest już w nas, nie powinno być większych kłopotów z jej wydobyciem…

Gdyby to było takie łatwe, sześciomiliardowa populacja ziemi składałaby się z samych mędrców żyjących na co dzień miłością i prawdą. Jak wiemy jednak, nasz świat składa się w większości z głupców, żyjących w zakłamaniu i nienawiści. Człowiek posiada dwoistą naturę: ma w sobie Boga i Szatana, czyli duszę i umysł. Dusza jest świadomością, która dąży do prawdy, miłości i mądrości, a kierunek jej dążeń wiedzie do wewnątrz, w kierunku Boga. Umysł ciągnie na zewnątrz, do tego, co odbiera za pomocą zmysłów. W rezultacie mądrość spada do poziomu wykształcenia i poprawnego zachowania, miłość do poziomu pożądania, zaś prawda staje się pół- lub ćwierć-prawdą, o ile nie zupełnym fałszem. To umysł kocha reklamę, sensację, propagandę i tradycję. To umysł wpędza nas w pragnienia i marzenia, pożądania i zachcianki, oraz w cały kołowrotek myślowy w próbach ich spełnienia. To nasz własny umysł nas kusi i obiecuje gwiazdki z nieba. To umysł wtrąca nas w grzechy, długi, kłopoty. Właśnie dzięki umysłowi, tak wspaniale prosperuje dominium Szatana.

Ale przecież umysł jest nam potrzebny…

Umysł jest niezbędny, bo bez umysłu nikt z nas nie mógłby funkcjonować w tym świecie. Umysł jest wspaniałym narzędziem i sługą pod warunkiem, że jest pod władzą świadomości. Lecz jeśli umysł rządzi świadomością – wyprowadza nas na manowce. Religia jest wymysłem umysłu i jego pożywką, dlatego z duchowością nie ma nic wspólnego. Świadomość nas ciągnie do wewnątrz, ale umysł jest z reguły silniejszy w swoim dążeniu na zewnątrz, do świata. Religia oferuje to, czym umysł ludzki najbardziej lubi się bawić: ceremoniami, świętami i tradycjami. Umysł przepada za sakramentami, bo każdy z nich jest okazją do celebracji i hucznej zabawy. Tak zwana msza święta wcale nie jest święta, bo zamiast ciszy i skupienia, w kościele hałasu i słów jest wiele, a żadnego sensu. Jest również rewią mody, plotek i obmów. Jednym słowem: przedstawienie bez śladu duchowości.

A więc wersja prawdy, którą lansuje Kościół, jest ukierunkowana na zewnątrz, do świata. Jeśli Jezus nauczał prawdy, która prowadzi do wewnątrz, i jest ona tu i ówdzie w Nowym Testamencie, dlaczego Kościół się nią nie posługuje?

Faktycznie nie może istnieć coś takiego, jak „wersja” prawdy. Jeśli prawda zaczyna mieć wersje – przestaje być prawdą. Prawda jest jedna, ale jeżeli ulega zmianom w zależności od czasu i przestrzeni, oraz dla jednego człowieka będzie prawdą, a dla drugiego kłamstwem, to taka prawda nie jest prawdą. Jeśli pominąć różne manipulacje wynikające z niezrozumienia nauk Jezusa oraz z potrzeby dopasowania ich do powstałej teologii katolickiej, czyli doktryn i dogmatów, Nowy Testament zawiera wiele oryginalnych wypowiedzi Jezusa i są one naprawdę prawdziwe. Jednakże, nawet te autentyczne słowa zostały poprzekręcane, umieszczone w niewłaściwym kontekście oraz pokryte fabułą do tego stopnia, że bez mistycznego klucza, bardzo trudno dojść do prawdy. Kościół odsunął tę prawdy przede wszystkim dlatego, że są w większości niewygodne dla jego polityki. Tzw. kazanie na górze jest niemal w całości kodeksem etyczno – moralnym opartym na mistycznej interpretacji dekalogu, czyli zawiera wskazówki jak żyć, aby tu, na tym padole, przygotować się do przyjęcia Królestwa Boskiego, tzn. zbawienia. Nauki Jezusa są tam bardzo jasne i wyraźnie podane, bo mówił wtedy do zwykłych ludzi, nie tylko do najbliższych osób. Proszę mi pokazać, ilu z tych zaleceń przestrzega sam Kościół, czyli klasa kapłańska od samej góry, aż do samego dołu. Prawdopodobnie, żadna.

W poprzednich odcinkach i teraz użyłeś terminu „mistyczny klucz”. Co to jest?

Jest to wzorzec, którym porównuje się nauki. Tym wzorcem są dla nas mistyczne nauki spisane przez różnych mistrzów duchowych, które zachowały się w oryginalnym stanie w Indiach, a zachowały się dlatego, że przez tysiąclecia nikt nie poważył się ich zmieniać – nawet, gdy osoby przepisujące nie wszystko rozumiały. Ten uniwersalny wzorzec służy nam do odsiewania plew fałszu od ziarna prawdy w naukach różnych religii. Porównując do niego pisma Nowego Testamentu okazuje się, że nauki Jezusa są w większości zgodne z tym wzorcem, dlatego wszystkie zmiany i dopiski Kościoła wychodzą od razu jak na dłoni. W ten sposób wyraźnie widzimy, że Jezus na pewno nie mógł powiedzieć pewnych słów, które mu się przypisuje i vice versa: możemy się domyślać, że poruszał pewne zagadnienia, których w Nowym Testamencie nie ma. Pisma wczesnochrześcijańskie są na ogół zgodne z tym wzorcem: oddają ducha epoki, bo pochodzą z okresu od I do III wieku i pisane były w miejscowych językach przez ludzi o tej samej mentalności, co słuchacze Jezusa. Co jednak najważniejsze, pisma te uniknęły procesów edytorskich i dlatego są bardziej wiarygodne niż Nowy Testament.

Czy te pisma są dostępne? Jeśli tak, to dla kogo?

Są dostępne dla każdego – dla Kościoła także. Faktycznie, wiele z nich jest w archiwach Watykańskich: jeśli nie oryginały, to przynajmniej kopie. Na szczęście dla nas, a na nieszczęście dla siebie, Kościół na samym początku popełnił błąd, odrzucając większość z tych pism, bo nie zgadzały się z tworzoną teologią. Chociaż wiele oryginałów zostało spalonych pod zarzutem głoszenia herezji, ocalały ich kopie, które teraz służą uczonym jako wiarygodny punkt odniesienia, bo Kościół nie zdążył wprowadzić swoich modyfikacji. Czy to nie ironia losu, że Kościół miał w swoich rękach prawdę i z niej nie skorzystał? Spalono uniwersalną prawdę, by na jej miejsce wprowadzić tzw. „objawienia”, czyli nic innego jak wymysły często niestabilnych psychicznie i mentalnie osób. Wielkim ciosem dla Kościoła było odnalezienie w 1945 roku w Egipcie manuskryptów z II i III wieku, m. in.: ewangelii Tomasza, Filipa i Marii Magdaleny oraz innych pism mistycznych. Na szczęście, trafiły w ręce świeckich uczonych, zaś Watykan dostał jedynie ich kopie – nie było zatem możliwości wprowadzenia zmian lub ukrycia oryginałów. To dzięki tym pismom wiemy więcej o naukach Jezusa oraz co nieco o stylu życia wczesnych Chrześcijan. Wiemy np., że byli wegetarianami i nie pili alkoholu. Wiemy, że żyli uczciwie i mieli wysokie poczucie moralności. Wiemy również, że nie wierzyli w różne bajki, które później stały się katolickimi dogmatami, takie jak: niepokalane poczęcie i perpetualne dziewictwo Marii, rezurekcja, wniebowstąpienie, obłędne koncepcje grzechu, zbawienia po śmierci, Nieba, Piekła i Czyśćca, oraz roli Szatana w uniwersum.

Jednym słowem kościelna „wersja prawdy” jest kłamstwem…

Tak, to jest ten wyrwany z kontekstu kawałek prawdy, który znalazł facet z przypowieści i przerobił na religię. Na szczęście, po prawdę nie musimy się udawać do Kościoła, bo prawda w najczystszej formie istnieje w nas i jeśli ktoś jest odporny na zakłócenia, które wprowadza Kościół swoimi niby-naukami, prędzej czy później odkryje ją w sobie. Trzeba spojrzeć krytycznie na to, co głosi i wyprawia Kościół w celu zaspokojenia niskich zachcianek swoich wyznawców. Idźmy po rozum do głowy, bo gdy użyjemy swojej inteligencji, bez trudu dostrzeżemy kłamstwa Kościoła, zaś umysł przycichnie i odda świadomości należne jej miejsce. A gdy świadomość przejmie władzę nad umysłem, głos intuicji poda nam całą prawdę, jak na dłoni.

5 myśli nt. „Religia – kawałek prawdy

  1. x

    Jakże to typowe. Zły Kościół (dziwnym trafem tylko katolicki) i mądrzy mędrcy z dalekich Indyj. Ale do tego wrócę później. Najpierw odniosę się do ogólnej nauki tego kogoś. Głosząc niby to antyreligijne prawdy, de facto sam głosi swoją własną religię, jeszcze bezkształtną, ale jego poglądy także są mistyczne i bynajmniej nie czysto materialistyczne. Inaczej nie można nazwać ględzenia o świadomości kierującej umysłem i „mistycznym kluczu”, a także indyjskim mędrcach sprzed tysięcy lat. Ilu tysięcy lat? 3 tysiące lat temu ariowie palili tylko ofiary śpiewając hymny z Rygwedy. Dopiero później ukształtowała się bardziej zaawansowana cywilizacja w Indiach, mniej więcej wtedy gdy epoka archaiczna w Indiach. Cywilizację Doliny Indusu można pominąć w tych rozważaniach.

    Druga jego teza o paleniu dzieł heretyckich, ukrywaniu w lochach Watykanu, zmianach w Ewangeliach, prawdziwych pismach odnalezionych w Egipcie, etc. etc. Jest typowym produktem medialnym nie mającym nic wspólnego z prawdą historyczną. Pisma Nowego Testamentu są szczegółowo badane historycznie zarówno przez wierzących i niewierzących i wnioski są zasadniczo jasne, że ewangelie kanoniczne są starsze niż różne gnostyckie zachowane w papirusach. Oczywiście opierają się na starszych tekstach, (patrz Łk 1.1-4: 1

    PRZEDMOWA

    1 Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas,

    2 tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa

    3 Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu,

    4 abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono.).

    Zagadnienie źródeł Ewangelii jest sprawą wielu teorii. Listy św. Pawła są w większości jego autorstwa, choć część na podstawie analiz jezykowych przypisana nie jemu, a jego uczniom. Sam Szaweł z Tarsu jest postacią historyczną, a datacja w Dziejach Apostolskich się zgadza, np. pobyt w Koryncie i wezwanie przed prokonsula Achai Geliona, którego data urzędowania jest dokładnie znana dzięki inskrypcji.
    Teksty odnalezione w Egipcie są apokryfami gnostyckimi. Radzę Listkiewiczowi zapoznać się z tym czym była gnoza. Właśnie w konfrontacji z gnostycyzmem narodziła się ortodoksja i Kościół Powszechny w ówczesnym rozumieniu. Upraszczając gnostycy głosili, że prawdziwa prawda została objawiona tylko niektórym, a świat materialny jest zepsutym dziełem niższego demiurga, zaś Jezus jest eonem Boga Najwyższego, który pozorne ciało przybrał i przekazał ludziom prawdziwą wiedzę dostępną tylko wybranym. Jeszcze sprawie Marcjona z Synopy (pierwszy herezjarcha i ważny dla rozwoju gnostycyzmu) Kościół Powszechny zawdzięcza episkopat monarchiczny czyli swoją strukturę. No i oczywiście wtedy mniej więcej sformułowano kanon pism. Wybierając te najstarsze, które cieszyły się największym autorytetem. Stąd był np. pewien problem z Objawieniem Janowym. Nie lubię się odnosić do wikipedii, ale proszę spojrzeć na treść Kanonu Muratoriego, zwłaszcza ostatni tekst. Tak samo nikt nie palił w późnej starożytności dzieł gnostyków, po prostu nikt ich już nie czytał i popadły w zapomnienie. Teraz są zaś odkrywane tam gdzie przetrwały w egipskich piaskach. Duża część wiedzy o nich pochodzi z ksiąg ortodoksyjnych, które polemizując z herezjami cytowały treść dzieł przeciwników. Taki był obyczaj epoki.

    Piotr Listkiewicz podaje się za oświeconego, a sam głosi poglądy będące tanim mistycyzmem, a także pozbawione historycznego umocowania. Może tak zamiast kopać w Kościół, by tak coś o islamie powiedział? Oczywiście prosto i otwarcie, a nie pod płaszczem, krytykowania religii ogólnie, ale prosto i otwarcie.

    Odpowiedz
    • Justyna Maserak Autor wpisu

      Witaj X! :)
      Muszę powiedzieć, że Twój komentarz bardzo mi się podoba – nie znałam tych faktów, o których piszesz (a podejrzewam, że i tak się streszczałeś).
      Mam nadzieję, że jeszcze nie raz udzielisz tu konstruktywnego komentarza takiego jak ten! A może nawet zdobędziesz się na coś więcej? 😉 Nawet jeśli nie, to czy mógłbyś mi podać jakieś wiarygodne źródło, z którym mogłabym się zapoznać, aby nie być tak zieloną w tym temacie? :)

      Odpowiedz
  2. x

    Popełniłem jedne błąd w tekście wyżej. Powinno być „epoka archaiczna w Grecji”, a nie w Indiach.

    Co do książek nie są to jakieś strasznie rozbudowane pozycje, ale przecież analiza poszczególnych terminów i w jakim dialekcie i ile jest semityzmów w grece poszczególnych listów Pawłowych nie interesuje nikogo poza fachowcami. Podają one historyczne informacje o tym kiedy zostały napisane, jakie były ich źródła etc.. Więc podaje te książki: Klucz do Biblii – Wilfrid J. Harrington. Najcięsza i taka najbardziej popularna :)
    „Wstęp do Nowego Testamentu”. Ryszard Rubinkiewicz SDB. Są rozdziały historyczne, o których tu mówimy.
    „Wprowadzenie w myśl i wezwanie ksiąg biblijnych. Tom 8 i 9.” praca zbiorowa. Przeglądałem tylko tom 9 o Dziejach Apostolskich a także Listach Pawłowych. W tomie 8 wnioskuję, że jest o Ewangeliach.

    W tych książkach są opisane spory o datowanie ksiąg, autorstwo, ich źródła i kontekst historyczny. Także jeszcze jedna bardzo interesująca książka nieco inna tematyka. Marcel Simon Cywilizacja wczesnego Chrześcijaństwa.

    Klucz i Cywilizacja… mam ebooki.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *