Smakowitości z Kraju Kwitnącej Wiśni

Gdy odwiedzam jakiś kraj, lubię wiedzieć, jak on smakuje. Zazwyczaj przed podróżą zaopatrzam się w wiedzę o typowych dla danej kultury smakołykach, po czym odwiedzam restauracje, knajpki, stoiska z ulicznym jedzeniem na wynos czy chociażby sklepy spożywcze. I choć nie znalazłam japońskiego kitkata z limitowanej edycji szalonych smaków, to najadłam się w kraju kwitnącej wiśni wystarczająco wielu smakołyków :) O niektórych z nich już Wam opowiedziałam, jak np. o lodach o smaku zielonej herbaty i słodkiego ziemniaka czy zupie chunko. Wiedzcie jednak, że jest to dopiero wierzchołek góry lodowej, której i ja jeszcze nie poznałam w całości :)

KFC Japonia
KFC – nie do końca to samo, co u nas :)

Co można znaleźć w sklepie spożywczym?

Najbardziej ujęły mnie gigantyczne prażone ziarna kukurydzy i „niekończące się” prażynki. Ponadto, spróbować można całej gammy słodkiego pieczywa ze śmietankowym nadzieniem, malutkich jogurcików, czy nietypowych napojów, z których odradzam kawę – bardzo mi nie smakowała. Za to mąż poleca spróbować Green Tea Latte 😉 Zdania są podzielone 😉 Niemniej jednak, należy uważać, gdyż w asortymencie sklepu dostępne są zarówno kawa jak i herbata z mlekiem, w podobnych opakowaniach, toteż łatwo jest się pomylić.

Oprócz tego wiele sklepów oferuje dania na wynos, które cenowo wychodzą dość tanio i są całkiem smaczne. Zalicza się do nich nie tylko sushi, ale także dania na ciepło. Poza tym, cała reszta produktów raczej nie odbiega od europejskich standardów.

Przekąska z ośmiornicyBardzo smaczna ośmiornica dostępna w wielu sklepach spożywczych

Śniadanie na ciepło

Osobiście, na śniadanie polecam udon, soba lub ramen. Są to bardzo podobne do siebie zupy różniące się głównie makaronem, od którego otrzymały swoje nazwy. Dodatkowo do ramenu dodawane jest mięso wieprzowe i jajko, podczas gdy do udonu i soba wrzuca się raczej smażone owoce morza. Standardowymi dodatkami do tych zup są warzywa. Większość dodatków zamawia się przy kasie, są płatne. Te darmowe dostępne są za ladą, po stronie klienta. Wielu Japończyków rano przychodzi najeść się do barów szybkiej obsługi, które specjalizują się w jednej z tych zup. Zjeść można tanio i do syta, a że są to częstokroć biznesy rodzinne, toteż o jakość nie trzeba się martwić. Wszak zadowolony klient powraca :)

UdonMakaron udon jest bardzo gruby i ciężki, przez co jedzenie go pałeczkami jest trudne dla początkujących.

Jak jeść udon?

Niech was nie zrazi też to, że w dobrych rameniarniach unosi się zapach wieprza. Na początku czułam się niekomfortowo z tym nowym, niespodziewanym doznaniem, lecz gdy tylko przyniesiono mi talerz zupy zupełnie o zapachu zapomniałam. Podczas jedzenia, nie wstydźcie się też siorbać – każdy to robi. Również zazwyczaj najpierw wyjada się makaron i dodatki z zupy, a wywar wypija na końcu. Nie jest to jednak reguła, od której nie można odstąpić. Uważajcie na koszule, gdyż o pochlapanie nietrudno, zwłaszcza, jeżeli wasze doświadczenie w jedzeniu makaronu pałeczkami jest znikome. Dla początkujących, cieńszy i lżejszy makaron ramenu lub soba będzie „łatwiejszy w obsłudze” od tego ciężkiego i grubego z udonu. Ostrzegam także, że zupy podawane są niemal wrzące, więc nieprzyzwyczajonym do gorących potraw radzę poczekać chwile, aż zupa ostygnie.

Ramen
Ramen – choć jest stosunkowo nowym wynalazkiem, jest to jedna z tych potraw, bez których nie wyobrażam sobie Japonii

Soba i udon można jeść także na zimno – z sosem sojowym, porem i wasabi.

Sushi bary

Wbrew powszechnie panującej opinii, nie samym sushi żyje Japończyk. Owszem, sushi bary są wciąż popularne, a do tych najlepszych trzeba ustawiać się w wielomiesięcznej kolejce. Ba! Czasem trzeba też dokonać opłaty rezerwacyjnej.

Często, jeżeli sushi bar jest duży, kolejne porcje sushi będą wędrować na ruchomej taśmie, z której można zabrać co tylko dusza zapragnie. Taki bar nazywa się kaiten sushi. Czasem taśmy są dwie – jedna na zamówienia, jedna na dania, które można zabierać bez zamawiania. Bywa i tak, że rolę drugiej taśmy przejmują kelnerzy. Za taśmami pracują zręczni sushimasterzy, którym można do woli patrzeć na ręce. W niektórych barach podczas przygotowywania porcji sushi wykrzykiwane są „reklamy” na temat specjalności dnia.

Sushi
Sushi bar oferuje nie tylko sushi z surowej ryby. Szczególnie polecam krewetki w tempurze :)

Oprócz sushi, w sushi barze można zjeść sashimi (surowe kawałki owoców morza i ryb) lub sushi z pieczoną lub smażoną rybą czy omletem. Najbardziej w sushi barach podobało mi się to, że miałam nieograniczony dostęp do zielonej herbaty, za darmo. Standardem japońskim jest podawanie gościom bez dodatkowych opłat przynajmniej wody.

Sashimi
Sashimi z makreli
Japońskie jedzenie
Bardzo często przed restauracjami znaleźć można gablotę ze sztucznymi modelami dań, jakie są tam serwowane. Większość z tych modeli robiona jest na zamówienie, zawsze odpowiadają oryginałowi.

Restauracje typu „zrób to sam”

Dla mnie bycie gościem w takiej restauracji było wielkim przeżyciem, ale po kolei.

Nasze pierwsze spotkanie z japońską restauracją, w której samodzielnie przygotowuje się jedzenie odbyło się przy udziale takoyaki i okonomiyaki. Pierwsze z nich to kulki z ciasta i dodatków, które skrywają w swym wnętrzu kawałek ośmiornicy. Okonomiyaki to placki zrobione z różnych składników, gdzie podstawą jest drobno szatkowana kapusta. Gdy zasiedliśmy przy naszym stole w restauracji, szybko przyniesiono nam składniki do obu dań. Kelner włączył za nas piecyk złożony z wielkiej płyty i kawałka foremki do takoyaki, które znajdowały się na środku stołu. Do naszej dyspozycji została także oddana szpikulec (narzędzie wymagane do obracania okrągłych takoyaki) oraz szpatułkę do okonomiyaki. Najwyraźniej też wyczuł w nas gaijinów, ponieważ często zaglądał, jak nam idzie. Niestety, z takoyaki nie szło nam najlepiej, jak to zwykle bywa przy pierwszej próbie. Kelner pomógł nam, udzielił instruktażu i drugą porcję zrobiliśmy już sami. Z okonomiyaki poszło o wiele łatwiej. W końcu placki i naleśniki są nam dobrze znane :)


Takoyaki wymaga sprawności manualnej :)

Shabu shabu także nas zaskoczyło. Weszliśmy do restauracji i zajęliśmy swoje miejsca. Z kelnerką dogadaliśmy się na migi. Kiedy przyszła garnkiem z dwoma wywarami i postawiła na płycie indukcyjnej na środku stołu, zaczęliśmy podejrzewać, że będzie to coś dla nas nowego. Po tym kelnerka doniosła nam mięso, warzywa i grzyby. Miny mieliśmy najwyraźniej głupie, ponieważ siedząca obok nas młoda Japonka szybko zareagowała i zaczęła nam tłumaczyć jak to się je.

Najpierw należy poczekać, aż wywar się zagotuje, po czym zmniejszyć ogień, aby nie gotował się zbyt gwałtownie. Następnie wrzuca się warzywa i grzyby, ponieważ one potrzebują więcej czasu niż mięso. Mięso, pokrojone w bardzo cienkie plasterki, moczy się kilka sekund w gotującym się wywarze – po tym czasie jest gotowe do spożycia. Do tego dostaje się różne sosy. Można wykupić opcję „all you can eat” (jesz do oporu) z wybranym mięsem (od którego zależy cena pakietu) lub prosić o pojedyncze przysmaki i zapłacić na końcu. Polecam!


Shabu shabu – instrukcja obsługi (sos sezamowy jest przepyszny!)

Skoro już o „all you can eat” mowa, to trzeba dodać, że japońskie knajpy oferują także opcję „all you can drink”, która jest często wybierana przez imprezujących Japończyków. O tym w jaki sposób można spędzić wieczór ze znajomymi w Japonii opowiem Wam w przyszły wtorek :)

Deep fried
Dla entuzjastów kuchni europejskiej też coś się znajdzie w Japonii…

Przydatne linki:

2 myśli nt. „Smakowitości z Kraju Kwitnącej Wiśni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *