Fińska Wielkanoc i wspomnienie zimy

Po raz kolejny dałam się zwieść założeniu, że jeżeli kraj znajduje się w Europie, to święta wyglądają w nim niemal tak samo, jak w Polsce. Finlandia znowu mnie zaskakuje i to pozytywnie! Przy okazji przypomina, że nie powinnam spoczywać na laurach i obserwować, co się wokół mnie dzieje. Tym bardziej, że podczas Wielkanocy w Finlandii przeplatają się religia i pogańskie tradycje.

Wierzbowe gałązki
Wierzbowe gałązki, które mają zapewnić mieszkańcom domu zdrowie na najbliższy rok (by Jennasiiteri)

Wielkanocne świętowanie w Finlandii rozpoczyna się w Niedzielę Palmową. Sklepy otwarte są jak w każdą normalną niedzielę, a do drzwi pukają… czarownice! Jest to pogański zwyczaj, który zaskoczył mnie niebywale, ponieważ trzy małe wiedźmy zapukały także do moich drzwi. Gdy otworzyłam, zaczęły mówić coś do mnie po fińsku. Nie posiadam jeszcze umiejętności całkowitego zrozumienia tego, co się do mnie mówi w języku fińskim, toteż zgadywałam, o co może chodzić. Jedynym logicznym skojarzeniem, jakie przyszło mi do Glowy na widok strojów i toreb na słodycze było Halloween. Niestety, nie miałam w domu słodyczy, ale wrzuciłam im do toreb kilka pomarańczy. W podzięce otrzymałam gałązkę wierzby.

Po powrocie do domu szybko sprawdziłam, co właściwie mi się przydarzyło. Nie znalazłam w Internecie informacji o tym, z jakiego powodu to właśnie czarownice są centralnym punktem Niedzieli Palmowej. Znajomi Finowie także nie znali powodu. Trzeba jednakże podkreślić, iż bez wyrecytowania specjalnego wierszyka, czarownice nie dostaną łakoci! A brzmi on: „Virvon varvon tuoreeks terveeks tulevaks vuodeks, vitsa sulle, palkka mulle”, co oznacza w wolnym tłumaczeniu: „mam wierzbową gałązkę na pełen zdrowia rok; gałązka jest Twoja, a moja: zapłata”. Czyli jest to takie błogosławieństwo dla domu, tylko że pogański. Zdecydowanie wolę to od standardowego „cukierek albo psikus” 😉 Ponadto, jeżeli nie posiada się słodyczy, dzieciom można dać drobne pieniądze – czyli spaliłam 😉

Wielkanocne czarownice z Finlandii
Małe czarownice przynoszące zdrowie do domostw w zamian za słodycze 🙂 (by Marjatta)

Niedziela Palmowa rozpoczyna Hiljainen Viikko, czyli Cichy Tydzień. We wtorek Finowie zmierzają do kościołów, aby uczestniczyć w mszy upamiętniającej Ostatnią Wieczerzę. W ciągu tygodnia w różnych kościołach organizowane są koncerty muzyki klasycznej, a dokładniej pasje Bacha. W Wielki Piątek, który jest tutaj wolny od pracy, w godzinach wieczornych w Helsinkach doświadczyć można drogi krzyżowej odgrywanej przez aktorów. Owa droga krzyżowa jest dość młodą inicjatywą w porównaniu z tradycyjnymi zwyczajami Wielkiego Piątku. Tego dnia panuje post, nie należy odwiedzać znajomych, rozpalać ognia w piecu, czy zamiatać podłogi. W Wielką Sobotę także mogą Cię nawiedzić małe wiedźmy, ale zdarza się to najczęściej w zachodnich partiach kraju. Odwiedza się wtedy wyspę Seurasaari, gdzie rozpalane jest wielkie ognisko (które ma odgonić złe duchy), a dzieci przebierają się za wiedźmy lub trolle.

Wielkanocna Niedziela i Poniedziałek upływają spokojnie. Może za wyjątkiem tego, że w niedzielę wiele rodzin wstaje wcześnie rano, aby obserwować wschód słońca 😉 Dzieci jedzą słodycze, które nazbierały w Niedzielę Palmową oraz te, które dostały od rodziny w Wielkanocną Niedzielę, w tym ich ulubione: czekoladowe jajka Fazera. Pomimo, że ich smak mnie zdecydowanie nie powalił, to warto zakupić choćby jedną sztukę – nie są one czekoladową skorupką, jak jajka ogólnodostępne. Jest to skorupka po kurzym jajku wypełniona czekoladą! Zanim jednak do Finlandii dotarły czekoladowe jajka i zające, Finowie mieli w zwyczaju sianie trawy oraz umieszczanie gałązek brzozowych w wazonach i obserwowanie, jak puszczają liście. Tradycyjnie fińska Wielkanoc była bardziej powitaniem wiosny niż świętem religijnym.

Mämmi
Fińska Wielkanoc smakuje mämmi. Obrazek przedstawia Mämmi z lodami waniliowymi, naleśnikiem i dżemem z maliny moroszki (by Elina Innanen)

Głównym daniem wielkanocnym jest pieczona baranina. Na deser je się mämmi – czarny deser zrobiony ze słodu i żyta, podawany ze śmietaną i cukrem. Moim zdaniem, jeżeli jest w nim dużo cukru, to da się zjeść. Sami Finowie przyznają, że budzi on skrajne emocje 😉

A jak wyglądała moja pierwsza zima w Finlandii?

Sami Finowie przyznają, że tegoroczna zima była wyjątkowo ciepła. W dodatku, niespecjalnie śnieżna. Mimo to, doświadczyłam niesamowitych wrażeń (jak chodzenie po morzu, zamarzniętym oczywiście), a gdy było mi zbyt zimno – miałam dobry powód, aby wygrzać się w saunie 🙂

Zima w Finlandii
Fińska zima
Zamarznięte, zimowe morze w Finlandii
Ścieżki na zamarzniętym Bałtyku
Zimowo w Finlandii
Łowić ryby można także w centrum miasta 😉
Zamarznięty śniegowy tron
The Frozen Throne
Lód
Kiteskiing
Kiteskiing
Lodowisko w Helsinkach
W centrach miast budowane są lodowiska

Finowie kochają zwierzęta, toteż dokarmiają je zimą – ziarna i orzechy można kupić niemal w każdym sklepie

2 Replies to “Fińska Wielkanoc i wspomnienie zimy”

  1. monika jall

    Bardzo przyjemnie sie czytalo i milo bylo dowiedziec sie czegos zupelnie nowego. Polskie tradycje wielkanocne tez bazuja na obyczajach poganskich, choc jak widze roznia sie od obyczajow finskich. Wspaniale, urzadzona z wielkim rozmachem procesje mozna za to podziwiac w Hiszpanii, calkiem inna bajka, le co kraj to obyczaj.

    Odpowiedz
  2. Pingback: Finlandyzacja – Tomasz Zieliński | blog polski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *