Piękne Święta Bożego Narodzenia na Majorce

Święta na Majorce były dla nas spontanicznym wypadem. Z powodu egipskich ciemności, jakie panowały zimą w Finlandii, zdecydowaliśmy, że należałoby się doświetlić dla zdrowia naszych organizmów i ogólnego samopoczucia, które z powodu braku słońca z dnia na dzień stawało się coraz gorsze. I musicie wiedzieć, że nie przesadzamy: w grudniu dzień trwał zaledwie kilka godzin, a słońca nie widzieliśmy wcale, gdyż albo padał deszcz, albo zakrywała je szczelna warstwa chmur. Dla mnie po prostu tragedia. Majorka jawiła się jako rajska wyspa pełna słońca i ciepła na morzu zimna, przedzimowej pluchy i jesiennej depresji. I tak też było. Oprócz tego nasz wyjazd uświetniło wspaniałe wydarzenie – Święta Bożego Narodzenia na Majorce obchodzone są w sposób wyjątkowy. Ich oryginalność doceniło UNESCO umieszczając pasterkę w katedrze św. Marii w Palmie na swojej liście niematerialnego dziedzictwa kulturowego świata.


Popularna na Majorce kolęda opowiadająca o dymie z komina (wpada w ucho!).

Formalności i Calvia

Na lotnisku zaraz po lądowaniu wynajęliśmy samochód. Mieliśmy wykupione ubezpieczenie, w związku z czym pracownicy wypożyczalni nie musieli rezerwować żadnej kwoty na naszej karcie w razie nieoczekiwanego nieszczęśliwego wypadku. Do tego samochód należało oddawać z pustym bakiem, co było nam nie na rękę. Wsiedliśmy, opuściliśmy lotnisko i pomknęliśmy z Palmy do Calvi, aby zostawić swoje rzeczy w wynajętym przez Airbnb mieszkaniu. Po raz pierwszy korzystaliśmy z tego portalu właśnie tutaj. Na początku byliśmy sceptyczni, ponieważ strona nie budziła naszego zaufania. Okazało się jednak, że jest to bardzo dobrze zorganizowana inicjatywa. Poznaliśmy przez Airbnb Miguela, który na okres świąteczny wylatywał do Nowego Jorku i udostępniał w tym czasie swoje cztery kąty za całkiem atrakcyjną cenę. Dojechaliśmy na wskazany przez Miguela adres i rozłożyliśmy ręce w poczuciu bezradności. W pobliżu były tylko hotele!

Plaża w Calvia
Plaże poza sezonem były czyste i usiane dużymi muszlami.
Katedra w Palma de Mallorca
Katedra w Palmie.

Nieśmiało weszliśmy do hotelu, który znajdował się pod adresem podanym nam przez Miguela. Zapytaliśmy panią w recepcji, czy to na pewno nie jest pomyłka, na co z uśmiechem odpowiedziała nam, że nie i wręczyła klucze zostawione przez Miguela. Nadal zaskoczeni zapytaliśmy, czy to jest aby na pewno prywatne mieszkanie? Wtedy recepcjonistka wytłumaczyła nam, że podczas budowy hotelu dano mieszkańcom możliwość wykupienia kilku pokoi na prywatne mieszkania. Przyznam, że po raz pierwszy spotkałam się z takim rozwiązaniem, ale skoro dla mieszkańców Majorki działa to bez zarzutu, to czemu nie?

Figurki do szopki bożonarodzeniowej
W Święta Bożego Narodzenia na Majorce każdy może zrobić sobie własną szopkę w domu. Wybór figurek jest bardzo szeroki.

Zostawiliśmy swoje rzeczy, zaparkowaliśmy samochód w podziemnym garażu hotelu i poszliśmy na zwiedzanie miasta. Obserwowaliśmy z zaciekawieniem przechodniów, którzy pomimo niemal 20 stopni Celsjusza chodzili w puchowych kurtkach, czapkach i rękawiczkach. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że latem jest tu o ok. 20 stopni cieplej niż teraz, wcale nie powinno nas to dziwić. Wiele sklepów przy głównych ulicach, jak również gabinety lekarskie i dentystyczne, miały szyldy po niemiecku i rosyjsku. Od razu wdać, kto jest targetem łowców turystów oraz kto najchętniej odwiedza Majorkę. To właśnie o tej wyspie i Kanarach mówi się, że są kurortami wypoczynkowymi Niemców. Znaleźliśmy miejsce na obiad i przejrzeliśmy kartę dań – posiłki nie były jakoś specjalnie drogie. Lokale były wolne od turystów, tak samo jak ulice. Obsługa nie spieszyła się ze swoimi obowiązkami, ale nie możemy powiedzieć, że czuliśmy się pominięci czy zaniedbani. Mieli po prostu inne tempo, nie byli nachalni, uśmiechali się, byli mili, szczerzy i spontaniczni. Odwiedziliśmy Palmę poza sezonem turystycznym, więc spodziewaliśmy się, że lokalni biznesmeni będą mieli na nas większe parcie. Nic bardziej mylnego – traktowano nas bardzo uprzejmie i z szacunkiem. Gdy zapytaliśmy w sklepie ze słodyczami, czy mają jakieś tradycyjne majorkańskie łakocie, to usłyszeliśmy prawdę: niestety nie, lepiej zapytajcie w sklepie naprzeciwko, tam powinni coś mieć. Miejcie też na uwadze, że Majorkańczycy są tak samo dotykalscy jak Hiszpanie i Włosi. Mnie kelnerka przytuliła dobre kilka razy tylko z tego powodu, że starałam się mówić po hiszpańsku i używałam wiele „proszę” oraz „dziękuję” :)

Suszona szynka
Zgodnie z hiszpańskim zwyczajem, podczas Świąt je się wędzoną szynkę. Markety pełne są takich udźców, z których ścina się cienkie plasterki i w takiej formie zjada. Również w tapas barach i bodegach jest jednym z podstawowych tapas obok sera.

Urokliwa Valldemossa i szopka w Palmie

Po Palmie udaliśmy się bardziej w góry, do Valldemossy. Jest to stare, malowniczo położone miasteczko z zabytkową architekturą. Prowadzi do niego autostrada, typowe dla Hiszpanii ronda oraz wąskie, kręte górskie drogi. Wokół rozciągają się krótkie szlaki, które warto przejść dla niesamowitych widoków na miasto. W samym miasteczku jest przytulnie, mieszkańcy mają w ogrodach cytryny i pomarańcze, których najwyraźniej nie mają ochoty zrywać, gdyż wiele z nich leży na ziemi. Są przepyszne. Do dzisiaj Święta Bożego Narodzenia na Majorce smakują mi właśnie takimi pomarańczami. Zresztą zapach pomarańczy i pierników kojarzą mi się nieodzownie właśnie z Bożym Narodzeniem. Wybraliśmy jeden ze szlaków. Podczas wędrówki trafialiśmy na stare kapliczki z wizerunkiem Maryji wewnątrz. Podziwialiśmy pałac króla Sancha i klasztor Kartuzów, a także kreatywnie przyozdobione roślinnością wąskie uliczki Valldemossy.

Doniczka z muszli
Najpiękniejsza doniczka, jaką w życiu widziałam! :)

Po powrocie do Palmy udaliśmy się na kolejne zwiedzanie, tym razem do innej części miasta. Przechodziliśmy przez ulice zajęte sklepami takimi, jak niemieckie bożonarodzeniowe jarmarki, z lokalnym jedzeniem, zabawkami, bibelotami i… elementami szopek. Tych ostatnich było naprawdę wiele i wielkością przyćmiewały pozostałe. Figurki do stworzenia własnej bożonarodzeniowej szopki były bardzo różnorodne: od zwierząt do palm, przez zagrody, Świętą Rodzinę i Trzech Mędrców ze wschodu, spośród których jeden zawsze ma czarną skórę. Taka już jest tutejsza tradycja. Tradycją jest też to, że prezenty przynoszą właśnie Trzej Królowie, czyli otrzymuje się je i otwiera dopiero 6 stycznia! Dzień przed dzieci wystawiają buty wypełnione słomą i listą prezentów, które chciałyby otrzymać. Na parapetach okien stawiane są kubki z wodą dla wielbłądów. Według tradycyjnych podań, wielbłądy mają zatrzymać się i napić wody, a wdzięczni mędrcy w podzięce zostawiają dzieciom prezenty przy butach.

Klasztor Kartuzów w chmurach
Piękna Valldemossa
Valldemossa zachwyca widokami ze swych szlaków.

Punkt kulminacyjny świąt: pasterka w katedrze św. Marii w Palmie

Święta Bożego Narodzenia na Majorce nie mogą się udać bez uroczystej pasterki. Jest to specjalna okazja, na którą ściągają mieszkańcy oraz turyści. Msza przeprowadzana jest w lokalnym języku, przez zaproszonego na tę okazję biskupa, śpiewa się lokalne kolędy (np. taką o dymie wydobywającym się z komina). Blisko ołtarza umieszczona jest duża, bożonarodzeniowa szopka. Kościół przyozdobiony jest dekoracjami przypominającymi płatki śniegu, którego próżno szukać na słonecznej i ciepłej Majorce. Msza przebiega bardzo podobnie do tych nam znanych, z małym wyjątkiem. W jej trakcie do kościoła wkracza Sybilla wraz ze swoim orszakiem. W rękach dzierży miecz. Udaje się na balkon, z którego śpiewem przepowiada nadejście Jezusa Chrystusa. Tradycja ma swe korzenie w X w. Sybilla była funkcją pełnioną przez osoby obdarzone darem jasnowidzenia. Podobno Sybilla z Erytrei przepowiedziała narodziny Chrystusa. Co roku inna śpiewaczka przejmuje rolę Sybilli i jest to duże wyróżnienie.

Lady Sybil
Lady Sybilla wkracza do Katedry, aby ogłosić przyjście na świat Jezusa Chrystusa.

Pieśń Lady Sybilli.

Po mszy mieszkańcy udają się do kawiarni i restauracji, aby pobyć ze znajomymi lub rodziną i uczcić nadejście zbawiciela. Serwuje się gęstą, gorącą czekoladę, słodkie pączki i coca de Nadal, czyli wytrawne ciasto z pieczonymi warzywami. Niektórzy świętują jego nadejście zbyt hucznie, gdyż wracają do domów niepewnym krokiem. O północy często urządzany jest pokaz sztucznych ogni.

Zarówno Święta Bożego Narodzenia na Majorce jak i sama wyspa są niesamowite i warto je zobaczyć. Jeżeli chcielibyście przekonać się o tym na własnej skórze, to koniecznie wypatrujcie tanich lotów. Często można na nie trafić w okresie świątecznym i zimowym, gdyż nie ma wtedy na Balearach sezonu turystycznego. Również ceny noclegów będą niższe, lecz już na Sylwestra rosną. Podejrzewam, że ze spaniem na dziko, dzięki sprzyjającej pogodzie, nie byłoby większych problemów. Nie czekajcie, przekonajcie się sami jak to jest z tymi świętami :)

Święta Bożego Narodzenia na Majorce - szopka w Katedrze
Tak wyglądała szopka w katedrze w Palma de Mallorca. Nad Świętą Rodziną wiszą ozdoby przypominające płatki śniegu.
Sa Dragonera
Rzut okiem na Dragonerę – maleńką wyspę u wybrzerzy Majorki. Jest ona rezerwatem, w którym występuje Murówka Lilforda: jaszczurka niegdyś gęsto zamieszkująca wszystkie wyspy Balearów, a teraz jedynie jej tereny niezamieszkałe. Nazwa wyspy wzięła się stąd, że z podczas patrzenia pewnej perspektywy przypomina ona smoka.

Przydatne linki:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *