Test Survival Kettle w Lapońskiej tundrze i tajdze

Po tym, jak otrzymaliśmy w prezencie od rodziców czerwony egzemplarz polskiego Survival Kettle, zaczęła się nasza wspólna przygoda z tym niesamowitym samowarem. Z zapałem rozpoczęliśmy nasze internetowe poszukiwania informacji w temacie. Odkryliśmy historię Kelly Kettle – samowaru wymyślonego w Irlandii przez pewnego rybaka. Zainteresowała nas toteż zaczęliśmy kopać dalej w poszukiwaniu kolejnych ciekawostek. Wtedy natknęliśmy się na konstrukcję z 1929 zwaną Thermette, a wykorzystywaną przez Nowozelandzką armię podczas drugiej wojny światowej w Afryce Północnej. Brzmiało zachęcająco, więc zdecydowaliśmy się na test Survival Kettle w tundrze i tajdze Laponii.

Mieliśmy okazję testować Survival Kettle podczas trekkingu w tundrze i spływu kajakowego rzeką Ivalo. Jest to w 100% polski samowar do zadań specjalnych, przystosowany do warunków zarówno wyprawowych jak i działkowych. Podczas naszych podróży bardzo zależy nam na tym, aby mieć szybko ciepłą wodę i z tego powodu zdecydowaliśmy się na test Survival Kettle, który podobno potrafi ją zagrzać błyskawicznie. Oczywiście mieliśmy swoje wątpliwości, ale po pierwszych ogrodowych próbach zdecydowaliśmy, że chętnie zaryzykujemy wypróbowanie go w przygodowych warunkach. Plusem było to, że w Laponii bardzo łatwo o drewno, ponieważ przy każdym domku noclegowym jest dostępne zaplecze z porąbanym, suchym drewnem opałowym. Ponadto w porównaniu do ogniska i piecyka gazowego wcale nie wypada źle.

Porównanie Survival Kettle do innych opcji podgrzewania wody

Ognisko Survival Kettle Kuchenka na gaz/benzynę
Ciężar max. 50g (waga podpałki) 730g (z podpałką) 230g (mały kartusz) + 130g (prosta kuchenka) = 360g (najlżejsza opcja)
Miejsce w plecaku niemal wcale średnia ilość średnia ilość
Paliwo dostępne niemal wszędzie, poziom trudności wzrasta wraz z jego wilgotnością dostępne niemal wszędzie, poziom trudności wzrasta wraz z jego wilgotnością, ale jest łatwiej niż z ogniskiem dostępne tylko w sklepach i na stacjach benzynowych – trzeba nosić ze sobą jego odpowiednią ilość
Rozpalanie trudne, poziom trudności wzrasta wraz z wilgotnością paliwa i warunkami pogodowymi, tylko poza namiotem umiarkowane, poziom trudności wzrasta wraz z wilgotnością paliwa i warunkami pogodowymi, tylko poza namiotem niemal bezproblemowe, można rozpalać w namiocie, ale jest to niebezpieczne
Palenie mała wydajność, ale można się ogrzać w pobliżu wysoka wydajność, można się ogrzać w pobliżu bardzo wysoka wydajność, można ogrzać powietrze w namiocie
Szybkość zagotowania wody wolno bardzo szybko szybko, osłona ułatwia grzanie wody
Koszty eksploatacji bardzo niskie bardzo niskie wysokie
Cena za darmo tanio (180zł) od tanio do bardzo drogo (97 – 680zł, plus osłona – 50zł)
Test Survival Kettle z podstawą i nakładką
Sama podstawa i nakładka doskonale pasowały do naszego garnka

Nasze wrażenia z użytkowania Survival Kettle

Moim zdaniem test Survival Kettle wypadł dla niego bardzo pomyślnie. Dzięki dobrze wyposażonym fińskim chatkom dla turystów nie mieliśmy problemu z szukaniem opału, ale też można do niego wrzucić niemal wszystko, co jest suche i łatwopalne. Jest jednak jedno zastrzeżenie: tak, jak w tajdze paliwa jest wszędzie pod dostatkiem, tak w tundrze czasami nie ma go wcale. Z tego powodu warto mieć czasem w plecaku jedną porcję drewna opałowego i innych łatwopalnych rzeczy lub zbierać je po drodze w razie nieprzewidzianych wypadków. Podczas trekkingu korzystaliśmy z drewna z chat, porostów, szyszek, igliwia, kory brzozowej. Dzięki temu, że Survival Kettle ma dość szeroki komin, można przez niego dorzucać opału. Równocześnie wspomniany atrybut konstrukcyjny sprawia, że woda gotuje się błyskawicznie. Bardzo łatwo gasi się żar w podstawie. Przy odpowiednim manewrowaniu samowarem Survival Kettle nawet najgorszy wiatr będzie sprzymierzeńcem użytkownika, gdyż podsyci ogień. Oczywiście, deszcz nie pomaga w paleniu 😉 Na podstawę można nałożyć specjalną nadstawkę, na której bez problemu da się gotować w garnku. Niestety ruszt kominowy wcale się dla nas nie sprawdził. Możliwe, że paliliśmy zbyt delikatnie i temperatura była niewystarczająca do podgrzania czegoś dodatkowo w garnku. Do tego ograniczał ciąg w kominie, więc następnym razem raczej zrezygnujemy z zabierania go ze sobą.

Mój mąż dodaje od siebie: „Jest zajebisty i daje +3 do męskości“.

TRęczne odpalanie
Rozpalanie ognia krzesiwem to już wyższa szkoła jazdy 😉

Technika Palenia

Zanim opanowaliśmy technikę palenia do perfekcji i ujarzmiliśmy dotychczas niesprzyjające podmuchy wiatru, bardzo namęczyliśmy się z rozpalaniem. Uczyliśmy się na własnych błędach, choć z pewnością dobre rady w internecie by się znalazły. Z tego powodu, abyście i Wy uniknęli podobnych męczarni, postanowiliśmy podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami. Podstawową zasadą jest zabezpieczanie zapałek przed wilgocią oraz posiadanie innych sposobów rozpalania, jak zapalniczka czy krzesiwo.

Palenie drewnem suchym
Najoptymalniejszym sposobem na rozpalenie suchym drewnem w Survival Kettle jest przygotowanie cienkich ścinek z większych kawałków drewna (tzw. pukli). Do ich przygotowania wystarczy dobry nóż. Przyda się też sucha kora brzozowa, która doskonale się pali. W komfortowych warunkach, gdy nasze paliwo jest suche, nie trzeba żadnych specjalnych technik, gdyż ogień bardzo szybko trawi małe kawałki drewna, igliwie, porosty i tym podobne. Później wystarczy jedynie dorzucać paliwa przez jeden z dwóch otworów (otwór dolny lub komin) w celu podtrzymania ognia.

Palenie ogólnodostępnym chrustem i drewnem mokrym
Bardzo polecamy nazbieranie dużej ilości zwisających, puszystych porostów i umieszczenie ich pomiędzy korą brzozową, a następnie dokładanie suchych gałązek z drzew iglastych. Te bez igliwia, obumarłe, zazwyczaj są bardzo suche. Odradzamy szyszki, wbrew powszechnie panującej opinii o ich dobrym paleniu się. Jeżeli niedawno padało, pada lub ma padać w niedługim czasie radzimy, aby chrust zbierać wcześniej, po drodze, i suszyć czy chronić go przed deszczem pod kurtką. W przypadku grubszych kawałków drewna najlepiej połamać je na mniejsze kawałki i suszyć w pobliżu Survival Kettle – wtedy będą o wiele łatwiej rozpalać się, a energia ognia nie będzie marnotrawiona na odparowanie wilgoci. Opcją dla leniuchów jest esbit, który świetnie się pali, a dzięki swojej kaloryczności mokre drewno nie jest dla niego straszne. Podpałka do grilla też wystarczy, jeżeli ktoś planuje jedynie wyprawę na działkę.

Nie pozostaje nam nic innego, jak serdecznie polecić Survival Kettle tym, którzy nie boją się samodzielnego rozpalania i są oswojeni z ogniem. Nam Survival Kettle bardzo się spodobał i na pewno zabierzemy go w podróż jeszcze wiele razy! Tym bardziej, że drewno wychodzi taniej niż gaz 😉


Przydatne linki:

2 myśli nt. „Test Survival Kettle w Lapońskiej tundrze i tajdze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *