Codzienność Yokohamy

Miałam niesamowite szczęście, że ominął mnie jet lag. Dzięki temu mogłam z powodzeniem szwędać się tu i ówdzie po Yokohamie – moim pierwszym celu wycieczkowym. Niektórym nazwa tego miasta niewiele mówi i nie kojarzy się z niczym ciekawym, w przeciwieństwie do nazw takich jak Tokio czy Kioto. Zapewniam jednak, że i tu znajdzie się wiele uroczych i ciekawych zakątków oraz tysiące powodów do zachwytu kulturą Japonii.

WybrzeżeYokohama Industrial Park

W typowym japońskim mieszkanku

Najpierw swe kroki skierowaliśmy ku mieszkaniu, w którym mieliśmy spać. Jednakże, dostanie się do środka nie było tak proste, jak mi się wydawało. Nawet jak na Japonię, było to rozwiązanie nietypowe. Najpierw należało zlokalizować konkretną skrzynkę pocztową i otworzyć ją przy pomocy kodu nr 1. W skrzynce znajdowała się kłódka, która otwierała się po wprowadzeniu kodu nr 2, a w jej wnętrzu ukryty był klucz do drzwi na klatkę schodową i do mieszkania.

Moje pierwsze wrażenie po wejściu do środka było pozytywne. Zanim przybyłam do Japonii nie potrafiłam sobie wyobrazić w pełni wyposażonego mieszkania o powierzchni 21m2. Okazuje się jednak, że jest to możliwe. Co więcej, wielkość typowego japońskiego mieszkania mieści się w przedziale od 16 do 20m2. Mieliśmy więc dużo przestrzeni 🙂

Mieszkanie miało maleńki korytarzyk, w którym należy ściągnąć buty – nawet goście powinni je tu zdejmować. Niedaleko za korytarzem umieszczono szafę wnękową, która skrywała pralkę. Zaraz za nią znajdowała się w pełni wyposażona kuchnia z kuchenką, mikrofalówką, lodówką, zlewem i szafkami. Po drugiej stronie ściany ulokowano od strony korytarza toaletę, a zaraz obok niej oddzielną łazienkę z prysznico-wanną, szafką i umywalką. Sypialnia zamiast tradycyjnego futonu miała dwuosobowe łóżko, szafę na ubrania, szafkę pod telewizor z telewizorem oraz klimatyzację (bezcenną podczas wrześniowych upałów). Nie zabrakło również maleńkiego balkoniku.

Yokohama ChinatownChinatown w Yokohamie

A jakżeby inaczej, włączyłam na chwilę telewizor. Spodziewałam się programów na poziomie tych, które znaleźć można na Youtube. Znalazłam tylko jeden, zdecydowanie skierowany do najmłodszych widzów. Oprócz tego trafiłam na wiadomości i telezakupy. Jedyną rzucającą się w oczy i istotną różnicą pomiędzy telewizją w Japonii a telewizją w Polsce były reklamy, które wyświetlane były non stop po prawej stronie ekranu i na dole jako statyczne obrazki i tekst. Nie jest to standard japoński, lecz „wersja demonstracyjna” dla tych, którzy nie mają wykupionego abonamentu. Po tej krótkiej przygodzie nie zagłębiałam się dalej w japońską telewizję.

Sklepy i ich zawartość

Gdy odwiedza się sklep, w którym płacić należy jenami szybko odkrywa się, z jakiego powodu Japończycy tak często jadają poza domem – gotowanie samemu niekoniecznie się opłaca. Możliwe, że w przypadku rodziny ma to jakiś sens. Jeżeli jednak miałabym organizować przyjęcie dla znajomych, zdecydowanie zabrałabym ich do knajpy – ceny nie są wygórowane w porównaniu do cen produktów. Za to zaoszczędzony czas jest bezcenny. O japońskich imprezach jeszcze Wam opowiem.

Przekąska z ośmiornicyJapońskie przekąski: ośmiornica (była bardzo dobra, lekko smakowała octem, dobra do żucia)

Jednym z najdziwniejszych odkryć jest to, że owoce i warzywa sprzedawane są nie na kilogramy, lecz na sztuki. Nawet te, które dla Europejczyka są oczywiste, jak ziemniaki czy marchewka. W dodatku ceny tych produktów są kosmiczne. Za 100 jenów (w 2012 roku – 4zł) może udałoby się kupić jednego ziemniaka. Dla przykładu: jedna brzoskwinia od miejscowego rolnika – 500 jenów. Brzoskwinia tego samego gatunku, lecz importowana z Chin była nieznacznie tańsza, aby produkty rodzime były nadal konkurencyjne. Ciekawsze były gruszki, które wyglądały jak jabłka i były niesamowicie soczyste.

W poszukiwaniu produktu za 100 jenów zatrzymałam się przy przekąskach. Moją uwagę zwróciły orzeszki macadamia w czekoladzie, których nigdy wcześniej nie jadłam. Kosztowały 120 jenów, wzięłam. Przeżyłam nie lada rozczarowanie, gdy nie zdążyłam się rozkręcić, a orzeszki już się skończyły.

ZiemniakiJapońskie przekąski: ziemniak w karmelu (kompletne zaskoczenie, bardzo twarde, nie smakowały mi)

Japonia jest krajem rytuałów i obrzędów. Nawet zwykłe zakupy okraszone są zwyczajami, na które należy zwracać uwagę. Najbardziej godnym uwagi jest ten z wydawaniem reszty. Nie we wszystkich sklepach to człowiek wylicza resztę z zakupów – czasami wyliczają ją i wydają specjalne zautomatyzowane kasy fiskalne. Mimo to zanim reszta znajdzie się w naszych rękach, na naszych oczach Japończyk ją jeszcze raz przeliczy. Podana zostanie w dwóch dłoniach, banknoty na spodzie, a monety na wierzchu, aby wszystko było widoczne. Należy je przyjąć także w dwie dłonie, jest to oznaką szacunku z obu stron. Podobnie postępuje się podczas wymiany wizytówek. Równocześnie pod żadnym pozorem nie należy przeliczać reszty samemu – jest to równoznaczne ze stratą twarzy pracownika sklepu, który ją wydawał.

Także żegnanie się z pracownikami przebiega nieco inaczej niż w Europie. U nas „dziękuję” oraz „do widzenia” wymieniane są tylko raz. W Japonii najpierw usłyszysz „dziękuję” od pracownika sklepu po wydaniu reszty. Kiedy Ty podziękujesz, pracownicy podziękują Ci raz jeszcze, tym razem używając czasu przeszłego. Rytuał dopełniony.

Muzeum ramenuMuzeum Ramenu

Zwiedzanie Yokohamy

Przechadzając się po ulicach Yokohamy i przyglądając się Japończykom można dowiedzieć się o nich bardzo wiele. Nigdy nie widziałam tak czystych ulic. Bezdomnych jest niewielu, a każdy z nich jest czysty i zadbany. Swój dobytek wożą doskonale poukładany na małych wózeczkach. Nikt nie żebrze. We wrześniu mieszkańcy Japonii raczej nie chodzą już w krótkich spodenkach, a długich jeansach, choć jest nadal upalnie i sami muszą chłodzić się przy pomocy chusteczek i wachlarzy, czy ukrywać się pod parasolem przed słońcem. Dzieje się tak ponieważ sezon wakacyjny już się skończył, więc należy ubrać się stosownie, czyli niekoniecznie w zgodzie z aktualną pogodą.

Jeżeli przeprowadzane są jakiekolwiek roboty drogowe, to wyznaczana jest odpowiednia alternatywna ścieżka. Bezpieczeństwa pilnują co najmniej trzy osoby, które wskazują przechodniom którędy mają iść. Nawet, jeżeli długość ścieżki to 10m i jest ona wyznaczona farbą i odblaskowymi pachołkami. Jakby tego było mało, za dnia owi pracownicy obsługi ścieżki wyposażeni są w lampki przypominające krótkie miecze świetlne, dla lepszej widoczności. Osoby wykonujące podobną pracę można spotkać przy schodach ruchomych – wtedy uprzejmie przypominają by pozostać uważnym, aby nie spowodować wypadku.

Outlet YokohamaStylizowane sklepy w Mitsui Outlet Park

Yokohama to nie tylko swojskie obrazki. Miasto posiada chociażby niesamowite Chinatown, piękny widok z Landmark Tower (gdzie winda jeździ z prędkością 45km/h), czy Mitsui Outlet Park. Warto także odwiedzić muzeum ramenu. Można znaleźć wiele barów, które specjalizują się w przygotowywaniu tej właśnie zupy, lecz knajpy mające swoje siedziby w muzeum uznawane są za jedne z najlepszych, a kolejki do nich bywają długie. Ciekawym doświadczeniem jest zjedzenie makaronu z ramenu przy pomocy pałeczek, co wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać 🙂

Na nieszczęście, najlepiej z całej Yokohamy zapamiętam przeziębienie, które przyleciało ze mną aż z Polski i wepchnęło do łóżka na dwa dni. Pomimo że w Japonii nie ma naszych leków, udało nam się znaleźć w internecie informację o odpowiednim zamienniku aspiryny. Postawiła mnie na nogi i już po tych dwóch dniach, zaledwie z katarem mogłam doświadczyć uroków japońskich pociągów i zwiedzać dalej – tym razem Odawarę.

2 Replies to “Codzienność Yokohamy”

  1. Masa

    a Polacy narzekają, że mają mniejsze mieszkania od Niemców 😉 21m2 to troszkę przymało, no ale w sumie Japończycy są raczej mniejsi od Polaków;)

    Odpowiedz
    • Justyna Maserak Autor wpisu

      Mam 165cm wzrostu – Japończycy byli o pół głowy wyżsi, a Japonki mniejsze ode mnie zazwyczaj o głowę 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *