Republika Północnego Cypru – kraj, który nie istnieje

Cypr bardzo mocno ciągnie w stronę Grecji. Grecka większość ponoć marzy o połączeniu obu krajów w jeden i tym samym obronę przed „tureckim agresorem”. Tym, którzy pragną tutaj zaoponować wyjaśniam, że połowa Cypru zajęta przez Turcję jest, według ulotek dla turystów, ziemiami okupowanymi. Trudno odmówić tym stwierdzeniom racji, gdyż północna część wyspy nazywa siebie Republiką Północnego Cypru i uznawana jest jako kraj jedynie przez okupującą i dotującą Turcję, Nachiczewańską Republikę Autonomiczną oraz Organizację Współpracy Islamskiej. A to zdecydowanie za mało, aby ten wydarty kawał lądu został uznany na arenie międzynarodowej za państwo. Wyspa podzielona została w 1974, kiedy to turecka armia najechała Cypr w odpowiedzi na grecki coup d’état, mający na celu przyłączenie wyspy do Grecji. To właśnie przez to, że Cypr nie jest jednolity kulturowo i etnicznie, doszło tam do tego starcia. Nie ma Cypryjczyków, są greccy i tureccy Cypryjczycy. Ponieważ tureccy Cypryjczycy od 1974 mieszkają głównie na północy, jada się tam dania tradycyjnie tureckie: pide, kebab, lahmacun, i pije ajran, turecką kawę i herbatę. Angielskiego poza Nikozją niemal nie można uświadczyć, często dogadywać trzeba się na migi.

Pokonywanie granicy

Onegdaj czytałam relację z tego, jak pewni młodzi podróżnicy przekraczali granicę dzielącą Cypr na dwoje. Opisywali to z takim przejęciem, jakby po drugiej, północnej stronie trwała przynajmniej regularna wojna. Urzędnicy o poważnych twarzach dokładnie lustrowali ich dokumenty, inni kawałek po kawałku sprawdzali samochód. Po takim opisie mogłam przygotować się jedynie na najgorsze. Tymczasem scenariusze życia potrafią zaskakiwać…

Republika Północnego Cypru - opuszczona cerkiew
Blisko granicy można trafić na wiele zniszczonych cerkwi. Wokół niektórych połamane leżą cmentarne krzyże, na ścianach niektórych z nich wypisane są słowa „Allach jest wielki” i inne, których nie znam i nie rozumiem. Można odnieść wrażenie, że muzułmanie z Północnego Cypru nienawidzą religii południa. Jest to jednak mylne wrażenie, ponieważ im bliżej serca tego nieistniejącego kraju, tym opuszczone cerkwie były bardziej zadbane i zamykane na klucz, aby nikt ich nie niszczył.

Na teren Cypru Północnego wjeżdżaliśmy samochodem. Nie każde przejście graniczne dostosowane jest do ruchu samochodowego i nie każde jest przeznaczone dla samochodów osób prywatnych. Przed przekraczaniem warto rozeznać się, którego należy używać, choć nawet w przypadku błędu uprzejmi oficerowie pokierują zagubionych turystów na właściwy szlak.

Kiedy już dotarliśmy w odpowiednie miejsce, Republika Północnego Cypru powitała nas z szeroko otwartymi ramionami. Oczywiście, w odpowiednim tempie. Na samochód musieliśmy wykupić odpowiednie ubezpieczenie obowiązujące po tej stronie wyspy (do wyboru warianty na 3 dni lub miesiąc), a żeby tego dokonać musieliśmy poczekać na pana sprzedającego polisy. Nie trwało to zbyt długo, może kwadrans, a pan zjawił się w swoim okienku. Zanim do niego dotarliśmy, pani oficer sprawdziła nasze paszporty. Po akceptacji wykupiliśmy polisę oraz wdaliśmy się z panem w dialog, ponieważ trochę znał angielski. Z radością podzielił się z nami adresem swojej strony internetowej, na której sprzedawał swoje obrazy. Uwielbiam taką przedsiębiorczość :)

Nietypowa mniejszość: Filipińczycy

W poszukiwaniu noclegu po wyczerpującym dniu jazdy w samochodzie i intensywnym zwiedzaniu, zawitaliśmy do pierwszego z brzegu otwartego hotelu. Kiedy już pokona się trasy wyraźnie nieturystyczne, dociera się do hotelowych zagłębi stworzonych do przechowywania ogromnej liczby turystów w szczycie sezonu. Są to całe miasta stworzone z wystawnych hotelowych budynków i domków na wynajem. Krajobraz zupełnie inny od typowego, który raczej wypełniają skromne domostwa, walące się płoty, stare maszyny rolnicze czy oblegane przez jaszczurki i gołębie ruiny cerkwi.

Turecki patrol
Ta łódź pojawiła się u brzegów RPC niedługo po tym, jak Turcja zestrzeliła rosyjski samolot, który na chwilę naruszył ich strefę powietrzną i od tego czasu patroluje brzeg.

Weszliśmy do środka i spotkaliśmy niską, śniadą kobietę o azjatyckiej urodzie, która znała angielski. Pochodziła z Filipin, jak wiele innych kobiet, które zajmują się tutaj domami bogatych ludzi, są nianiami i opiekunkami starszych osób. Swego czasu bardzo modnym na Cyprze było wprowadzanie kobiet ze Sri Lanki, Tajlandii i Filipin, aby prowadziły gospodarstwa domowe. Ponieważ pracodawcy dobrze płacili, Filipińczycy zaczęli sami przyjeżdżać na Cypr do pracy i osiedlać się tutaj na stałe. Dziś są piątą co do wielkości grupą etniczną na wyspie, ale nie rzucają się w oczy. Są skromni i ciężko pracują na swój chleb powszedni.

Zaprezentowano nam pokój i zaproponowano cenę. Cena nam nie odpowiadała, więc chcieliśmy negocjować. Wszak jest poza sezonem! Zostaliśmy zaprowadzeni do właściciela hotelu. Tam, w naszej obecności, Filipinka poinformowała go o cenie, jaką zaproponowała. Właściciel podrapał się po głowie, spojrzał w niebo i zaproponował cenę niższą o 10 euro. Przystaliśmy na nią, a że wszystkie strony były zadowolone, postanowiliśmy nieco porozmawiać. Turecki właściciel przybytku okazał się być przemiłym realistą, który bardzo sprawnie posługiwał się angielskim, gdyż studiował za granicą. Polecił nam dobre jedzenie w okolicy i sklep spożywczy, z czego chętnie skorzystaliśmy. Niestety, po południu nie serwowali już kebabu, gdyż zdążył się już skończyć. Musiał być bardzo smaczny :)

Poza sezonem turystycznym nocleg można bez problemu załatwiać na miejscu. Wielu z opiekunów takich przybytków jest zza granicy, np. z Ukrainy. Jeżeli nadajecie na tych samych falach, bądźcie pewni, że zostaniecie zaproszeni na imprezę. Targujcie się, koniecznie, najlepiej z właścicielem. Największym minusem robienia rezerwacji przez internet jest właśnie to, że niewiele hoteli, hosteli i innych istnieje w internecie oraz to, że przez internet nie można negocjować ceny 😉

Republika Północnego Cypru – miejsca warte zobaczenia

Ośle Sanktuarium

Rezerwat osłów Cypr
W roku 1974, kiedy Turcja napadła Cypr, uciekający z najechanych terenów greccy Cypryjczycy opuszczali swoje osły. Tureccy Cypryjczycy postanowili się nimi zaopiekować poprzez stworzenie rezerwatu dla nich, wszak jest to symbol wyspy. Od tego czasu, na najdalej wysuniętym na północ skrawku Republiki Północnego Cypru, znajduje się ogrodzony teren, gdzie osły żyją sobie w spokoju. Nie uciekają przed gośćmi, ale wolą utrzymywać bezpieczną, ok. 2-metrową odległość. Niektóre można pogłaskać. Oprócz tego, w okolicy pełno jest osłów, których nie udało się zapędzić do sanktuarium. Trudno je nawet sfotografować, ponieważ są bardzo płochliwe. Bywają okaleczone przez kantary, które nie rosły razem z nimi. Niektóre pokrzywdzone osiołki miały szczęście dostać się w ludzkie ręce w odpowiednim czasie – jedynie wyleczone rany przypominają o niegdyś wrzynającym się w skórę kantarze.

Zamek św. Hilarego

Zamek św. Hilarego
Zanim zamek św. Hilarego stał się zamkiem, był zakonem wraz z dobudowanym doń kościołem. Dopiero w XI wieku zaczęto jego przebudowę i fortyfikację, przez co stał się prawdziwą twierdzą, która miała ochraniać wybrzeże wyspy przed najazdami arabskich piratów. Duża część budowli świetnie zachowała się po dziś dzień. Zachwycające są szczególnie okiennice. Widoki z zamku (jak ten poniżej) również warte są uwagi, a przejście wzdłuż i wszerz wszystkich zabudowań zajmuje sporo czasu.

Widoki z zamku Hilarego

Salamis

Salamis nad morzem
Salamis jest antycznym, greckim miastem. Z czasów jego świetności zachowało się wiele murów, nieco kolumn, mozaiki. Obejście całego Salamis zajęło nam przynajmniej dwie godziny, ponieważ jest ogromne. Czasem dotarcie do kolejnej odrestaurowywanej budowli zajmuje chwilę, a im dalej się zachodzi, tym zabytki są mniej spektakularne. Na szczególną uwagę zasługują żelbetonowe konstrukcje stylizowane na antyczne elementy miasta, głównie kolumny i uszkodzone rzeźby… Mimo to, jest to miejsce zadbane i warte zobaczenia.

Republika Północnego Cypru

Żółwie na Złotych Plażach

Przejście na plażę
Od maja do września na Złotych Plażach spotkać można różne gatunki żółwi. Nocą, od lipca do września na plażach północnego Cypru swoją wędrówkę do morza rozpoczynają młode karetty i żółwie zielone w towarzystwie matek. W tym czasie organizowane są wycieczki, podczas których można obserwować pierwsze kroki małych żółwi. Przed tym czasem można zaobserwować dorosłe osobniki. Żadnych żółwi nie należy dotykać, najlepiej nie przeszkadzać im w kopaniu ani nie używać latarek podczas podglądania. My w grudniu plażę mieliśmy całą dla siebie. Pełno na niej muszli o różnych kształtach i rozmiarach. Im dalej od naszej noclegowni, tym więcej napotykaliśmy śmieci, np. popsutych plastikowych leżaków czy klapków, co nas rozczarowało. Największych atrakcji doświadczyliśmy za to w nocy, kiedy to nam wszystkim przyśniły się bardzo dziwne sny o elementach naszego życia, które chcielibyśmy poprawić. Dla takich snów pojechałabym tam znowu 😉

Wsie i miasteczka

Opuszczona bazylika
Republika Północnego Cypru jest pełna uroczych wsi i miasteczek, w których mieszkają uprzejmi i otwarci ludzie. Śmiem rzec, że jest to raj dla fotografów, zwłaszcza tych zainteresowanych eksploracją i fotografią ruin (haikyo). Jest ich całe zagęszczenie, zwłaszcza blisko granicy, gdzie opuszczone budowle znaleźć można tuż na wyciągnięcie ręki, np. przy drodze, w szczerym polu.

Ciekawski baranek
Zepsute auto na polu

W kolejnym wpisie o Cyprze zapraszam Was do wspólnego oglądania miejsc wartych zobaczenia po stronie południowej :)

4 myśli nt. „Republika Północnego Cypru – kraj, który nie istnieje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *